Niedawno (e)świat obiegła informacja, że Elon Musk / Tesla wchodzi na rynek alkoholu z nową marką „Teslaquila”. Sprawa ta pojawiła się w kontekście słynnego prima aprilisowowego „żartu” CEO Tesla – twiterowego ogłoszenia „bankructwa”…

Kwietniowa wzmianka okazała się nie pozbawiona podstaw (wzmianka o Teslaquila oczywiście, nie bankructwie ;). Wkrótce bowiem następny tweet pokazał jak może wyglądać ten trunek:

Sprawa nabrała przy tym medialnego rozgłosu. Powyższy tweet potwierdził, że prawdopodobnie to nie tylko kolejny żart, ale przygotowywanie rzeczywistego produktu. Nie pierwszego zresztą w portfolio firm Elona Muska, które wprowadzały na rynek różne gadżety. Obecnie pojawiają się doniesienia o głosach krytycznych co do poczynań Tesla, ze strony meksykańskich uczestników rynku Tequila – Mexico’s Tequila Regulatory Council (informacja np. tu: Elon Musk może mieć konflikt z producentami tequili).

Znak towarowy Teslaquila

Śledzenie nieszablonowych poczynać założyciela Tesla jest oczywiście bardzo ciekawe. Jak się okazuje nie tylko od strony marketingowej i biznesowej, ale też od strony która najbardziej mnie interesuje, a więc własności intelektualnej – znaków towarowych. W informacjach medialnych wskazano bowiem, że Tesla Inc. złożyła w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) zgłoszenie znaku towarowego Teslaquila.

Na pierwszy rzut oka jest to standardowa praktyka, rejestracja znaku towarowego to sprawa podstawowa dla biznesu. A jednak w tym zgłoszeniu pojawiło się coś interesującego. I nie chodzi mi akurat w tym artykule o analizę szans uzyskania rejestracji (np. obiekcji ze strony Mexico’s Tequila Regulatory Council).

Rzeczywiście bowiem zgłoszenie znaku towarowego Teslaquila zostało złożone przez Tesla Inc w USA w dniu 8 października 2018 (poza nim ujawnione jest zgłoszenie w Meksyku). Pokrywa się to więc mniej więcej z datą doniesień medialnych. Co jednak zwróciło moja uwagę w informacji zgłoszeniowej? Wzmianka o korzystaniu z pierwszeństwa z wcześniejszego zgłoszenia w innym państwie. Data pierwszeństwa: 10 kwietnia 2018. Państwo… Jamajka.

O pierwszeństwie pisałem już jako jednym z mechanizmów ułatwiających międzynarodową ochronę znaku towarowego (Ochrona znaku towarowego za granicą. Jak chronić swój brand poza Polską?).
W skrócie – jeżeli znak towarowy został już zgłoszony w innym kraju, zastrzeżenie pierwszeństwa pozwala na skorzystanie z (wcześniejszej) daty zgłoszenia znaku towarowego w tym innym państwie. Nie wchodząc w szczegóły, warunkiem skorzystania z pierwszeństwa konwencyjnego jest to, aby państwa należały do Związku Paryskiego (tzw. Konwencja Paryska). Lista krajów obejmuje 177 państw. Skorzystanie z pierwszeństwa może nastąpić w ciągu 6 miesięcy od wcześniejszego zgłoszenia w innym kraju (z tych zapewne względów zgłoszenie znaku Teslaquila w USA nastąpiło pod sam koniec tego 6-miesięcznego okresu).

Jamajczycy wiedzą pierwsi!

Zaraz! Zapytać można, dlaczego właściwie Tesla zgłosiła znak na Jamajce, czy wynika to z jakichś planów biznesowych na tamtejszym rynku? Otóż przypuszczać można, że sprawa wynika z bardziej przyziemnych kalkulacji. Okazuje się bowiem, że w niektórych wypadkach firmy nowych technologii wykorzystują powyżej opisane pierwszeństwo w zakresie znaków towarowych dla dłuższego zachowania w poufności produktów przed ich debiutem rynkowym.

Informacje bowiem o zgłoszeniach znaków towarowych są w prosty sposób dostępne. Pozwala to m.in. na łatwe monitorowanie poczynań konkurentów, czy komentowanie branży przez media, poprzez obserwacje zgłaszanych przez poszczególne firmy znaków towarowych. Jako przykład podawałem niedawne spekulacje na temat (prawdopodobnie) przygotowywanego produktu Samsung.

Istnieją tymczasem państwa, które nie publikują powszechnie i międzynarodowo (Internet) informacji o znakach towarowych i ich zgłoszeniach. Jeżeli nawet są one jawne, zapoznanie się z nimi wymaga np. osobistego researchu i odbywa się w określonych przypadkach. Do państw takich należy właśnie Jamajka. Prym wśród firm korzystających z tego mechanizmu wiedzie z kolei Apple. A za nim Google, Amazon, Microsoft… Jak widać do tego grona dołącza także Tesla. Znając wielką ciekawość wysoce konkurencyjnej branży nowych technologii, nawet taki potencjalnie 6-cio miesięczny okres zwiększenia prawdopodobieństwa zachowania poufności zgłoszenia znaku towarowego może być atutem. A przynajmniej w stosunku do swoich najistotniejszych, nowych produktów.

Ciekawe opracowanie na temat tej niestandardowej (i jednak raczej niszowej) strategii wraz z danymi, które udało się zebrać autorom: Why Jamaica knows about Apple’s new products before the rest of the world.

Brak rzeczywistej publicznej dostępności danych dotyczących znaków towarowych w niektórych krajach jest zasadniczą różnicą w stosunku do praktyki w państwach o ugruntowanej tradycji ochrony własności intelektualnej. Informacja, że zgłoszenie nastąpiło jest bowiem faktycznie powszechnie udostępniona np. w Polsce (polski Urząd Patentowy), czy w UE (Urząd UE ds. Własności Intelektualnej – EUIPO) prawie od razu. Pozwala to na powzięcie wiedzy o zgłoszeniach znaków towarowych przez inne firmy i monitorowanie znaków towarowych już od samego początku.

„Trolling” znaków towarowych

Drugą sprawą, która nasunęła mi się zapoznając ze zgłoszeniem Teslaquila to… potencjalny „trolling” znaków towarowych. Oczywiście mogę tu tylko spekulować, niemniej informacje na temat znaków towarowych pokazują już w tej chwili wiele zgłoszeń znaków Teslaquila (obejmujących produkty alkoholowe). Przynajmniej kilka z nich zostało zgłoszonych w październiku 2018 (a więc być może na fali doniesień medialnych). Zgłoszenia te obejmują np. Francję, Niemcy, Unię Europejską. Nie zostały wniesione przez Tesla Inc, a osoby fizyczne z tych państw. Pamiętać trzeba, że znak towarowy daje ochronę jedynie na danym terytorium, a jak na razie widać, zgłoszenia Tesla Inc obejmują USA, Meksyk (i Jamajkę), formalnie więc znaki Teslaquila nie są kolizyjne wobec takich znaków na innych terytoriach.

Nie przesądzam tutaj oczywiście innych aspektów sprawy i dopuszczalności takiej praktyki, np. w kontekście innych przysługujących Tesla praw (o wcześniejszych prawach i sprzeciwie pisałem: Wcześniejsze znaki towarowe i inne prawa. Sprzeciw wobec znaku towarowego i jego unieważnienie). Czy w tym przypadku Tesla „porozumie się” ze zgłaszającymi te znaki towarowe (na co pewnie liczą), czy wejdzie raczej na drogę sporną lub sądową, czas pokaże. Trzeba jednak odnotować i pamiętać, że praktyka „ubiegania” uprawnionych jest niestety dość częsta i ma miejsce także w stosunku do polskich zgłoszeń (lub zgłoszeń polskich firm na docelowych rynkach zagranicznych, np. w Chinach).

Na marginesie, wśród różnych zgłoszeń znaku Teslaquila jest także zgłoszenie w Meksyku… poprzedzające o jeden dzień zgłoszenie na Jamajce. Gdyby otrzymało ochronę, mogłoby zablokować uzyskanie znaku przez Tesla Inc w Meksyku. Być może więc nie wszyscy potraktowali jako dowcip specyficzne 1 kwietniowe poczucie humoru Elona Muska…

***

Czekamy więc na rozwój sytuacji, w której producent samochodów chce jednocześnie w nawiązaniu do marki pojazdu produkować trunki, nawet jeśli z agawy. Chyba że to już sygnał nadchodzących samochodów autonomicznych… w których i kierowca mógłby „wyskoczyć na jednego”! 😉

 

Karaiby

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
LinkedIn